Mieć swój styl...

Są mężczyźni, o których się mówi, że mają swój styl, są eleganccy, emanują osobowością. Oni wiedzą, kiedy, gdzie i jak…
Inni starają się podpatrywać, naśladować, upodabniać. Ślepe naśladowanie (np. „Zachodu”) wiara, że metka znanej firmy załatwi za nas wszystko niestety nie przyniesie zamierzonego efektu. Chcemy być bardzo „zachodni”, ale nasza mentalność jest ciągle „wschodnia” – gnuśna. Kiedyś komuna, dzisiaj demokracja skutecznie wyzwoliły nas również od dobrego smaku. Dbałość o swój wizerunek, elegancja, szyk nie zależą tylko od posiadanych pieniędzy. Bardziej wiążą się z wychowaniem w domu i w rodzinie. Wciąż uwidacznia się różnica w wychowaniu tamtym, przedwojennym gdzie wiadomo było już po ubiorze z kim mamy do czynienia. Gdzieś zatracamy coraz bardziej normy dobrego smaku. Dobry smak, gust musi być oparty na zasadach, regułach, które są wieczne – przekazywane z ojca na syna. To ojciec powinien nauczyć syna modnego wiązania krawata, dobrania koszuli czy skarpetek do garnituru. Powinien zaprowadzić syna do swojego fryzjera czy krawca. Tak kiedyś było. Dobre gimnazja, szkoły, uczelnie miały w swoich programach lekcje nauczania dobrych manier.
Patrząc na pokazywane tak chętnie przez telewizję sejmowe schody, po których paradują nasi wybrańcy ludu nie raz wydaje mi się, że niektórzy z nich – to zagubione życiowo sieroty. Czy oni będą mieli coś do przekazania swoim dzieciom?
Przecież to ojciec na swoim przykładzie powinien uczyć syna tego, że:

  • jeśli jesteś na świeczniku, to masz OBOWIĄZEK wobec innych być schludny i dobrze się prezentować.
  • jeśli zostałeś zaproszony na przyjęcie czy inną imprezę to bądź odpowiednio ubrany do przewidywanych okoliczności,
  • twój ubiór powinien być uszyty „dla Ciebie” na twoja figurę, dobrze skrojony i zawsze „świeży”
  • należy zwrócić uwagę na dobór kolorystyczny ( bardzo jasne kolory zostawmy na wiosnę i lato)
  • zwracamy szczególną uwagę na dobranie dodatków (skarpetki, koszula, krawat, chusteczka do kieszonki)
  • buty wyjściowe muszą być „lekkie” ( ze skóry, na cienkiej podeszwie i wyczyszczone do glansu)
  • nie zakłada się koszuli z krótkim rękawem do garnituru
  • marynarki nie zapina się na wszystkie guziki i zawsze rozpinamy ja przy siadaniu,
  • nie obwieszamy się świecidełkami typu: spinki do krawata, pierścienie, łańcuchy, kolczyki,
  • nie nosimy kurtek do garnituru,
  • unikamy ślepego upodabniania się do innych poprzez noszenie tego samego, co wszyscy (nawet, gdy jest super modne)

Tutaj niektórzy na to powiedzą: – A ja mam gdzieś te zasady i reguły, dość tej perfekcyjnej i dystyngowanej elegancji. Tego „zapięcia na ostatni guzik” – nie chcę właśnie być taki sam – poważny, nadęty jak ten Pan na balu po środku sali w czarnym smokingu z cygarem w ręku…
Niektórzy panowie potrafią nadać swojej postaci nawet na najznakomitszym przyjęciu odrobinę luzu, dezynwoltury.
Na pewno nie uzyskamy tego poprzez pozostawienie zarostu na twarzy, misterne przedłużenie pejsów, czy wyrzeźbienie bródki. Od czasu, kiedy przestali się golić „i żuk i żaba” minął czas mody na noszenie parodniowego zarostu. Zarost powinien wrócić na własność kloszardów i przedstawicieli pewnych religii. Czy nie razi nas wygląd nieogolonego oficera wojska, policjanta w mundurze, księdza w sutannie, polityka, biznesmena? Przeważnie ci wszyscy nieogoleni panowie charakteryzują się tym, że dbałość o ich cały wizerunek sprawia im kłopot. Chcą nam wmówić, że są awangardowi i „na luzie”, – ale bez obowiązku wysiłku na rzecz zachowań, norm, dobrego smaku i estetyki – wyglądają mało solidnie i niewiarygodnie. Jak więc zaznaczyć swój styl? Być „eleganckim inaczej” w morzu czarnych garniturów?
Spróbujmy do eleganckiego wieczorowego garnituru założyć czarną jedwabną koszulę z miękko układającym się rozpiętym kołnierzykiem. Do tego w piersiowej kieszonce z rozmachem włożona tryskająca czerwienią chusteczka…
Albo do podobnego garnituru koszula ze stójką. Albo choćby do butonierki malutki kwiatek. (Butonierka – dziurka na klapce – w dobrej pracowni zawsze rozcięta z wszytą od spodu klapy pętelką na łodyżkę).
Albo zamiast smokingu – przedłużona marynarka (long) z aksamitu w ciekawym kolorze. Nie bójmy się też do wieczorowego garnituru założyć krawat w jaskrawych, landrynkowych kolorach plus w podobnym kolorze chusteczka w kieszonce piersiowej (mówią o naszej niezamkniętej wyobraźni). Natomiast wszystkie fulary, muszniki, plastrony i jak ich tam nie nazywać – łącznie z kolorowymi kamizelkami schowajmy na strychu.

 

Copyright © 2009-2016 meskimbyc.pl Wszelkie prawa zastrzeżone | mapa strony