Problemy intymne? To się leczy!

Według różnych badań, m.in. raportu Seksualność Polaków, z września 2011 r., Polacy nie narzekają na jakość swojego życia seksualnego (aż 68 proc.). Badanie wykazało również, że jesteśmy coraz mniej pruderyjni i umiemy czerpać przyjemność z seksu. Każde badanie społeczne obarczone jest jednak pewnym ryzykiem – nie do końca można sprawdzić co jest deklaracją, co rzeczywistością.

mezczyznaJedno jest pewne, analizując raport, można dojść do wniosku, że nie ze wszystkim umiemy sobie radzić i zbyt często kapitulujemy w obliczu problemów natury seksualnej.

Pod tym względem nawet deklaracje nie brzmią zbyt optymistycznie. Według wyników raportu, zdecydowana większość respondentów przyznała, że w przypadku wystąpienia różnych zaburzeń w sferze seksualnej nie korzysta z pomocy specjalistów. Próbujemy rozwiązać problemy na własną rękę.

Porad szukamy w Internecie. Niestety, w tym przypadku sieć nie spełnia funkcji edukacyjnej. Nawet, jeśli zweryfikujemy problem i zdamy sobie sprawę, że mamy określoną przypadłość, zaledwie 4,6 proc. udaje się do seksuologa. Nie prosimy o pomoc również psychologów czy nawet lekarzy pierwszego kontaktu. Trudno takie podejście nazwać dojrzałym.

Problemy same się nie rozwiążą, przeciwnie – będą narastać i rzutować coraz bardziej na wszystkie sfery życia. Pamiętajmy także o tym, że dysfunkcje seksualne mogą być wynikiem różnego rodzaju schorzeń somatycznych.

Dlaczego będąc osobą dorosłą, za wszelką cenę próbujemy udawać, że wszystko jest OK?

Panie doktorze, skąd właściwie ten problem? Mówimy o osobach dorosłych, świadomych swojej seksualności. Takie podchodzenie do tematu (charakteryzujące przede wszystkim mężczyzn) może się wydawać infantylne.

Pokutują tu niestety stereotypy. Sprawność seksualna jest wciąż dla przeważającej większości mężczyzn utożsamiana z ich poczuciem wartości. Gdy coś zaczyna szwankować, powoduje to zaburzenie, nie tylko w samej sferze seksualnej, ale również odbija się na kondycji psychicznej.

Publiczne przyznanie się do tego, że coś jest nie tak, odbierane jest przez mężczyzn (w różnym wieku) jako coś upokarzającego i skrajnie niemęskiego. Wizyta w specjalistycznej poradni leczenia zaburzeń seksualnych jest więc bardzo dużym obciążeniem psychicznym, zwyczajnie – przynosi dużą dawkę stresu i niejako czymś naturalnym jest (przynajmniej w pierwszym odruchu) uciekanie przed taką sytuacją albo unikanie jej.

Oczywiście nie może to przynieść żadnych pozytywnych skutków, bo problem sam na pewno się nie rozwiąże.

Skoro mówimy o „problemie”, co właściwie mamy na myśli? Jakie są najczęstsze zaburzenia seksualne, z którymi borykają się panowie?

Według różnych szacunków aż 3,5 miliona Polaków (również młodych – to ok. 11 proc. tej grupy) ma problem z brakiem erekcji lub trudności w jej utrzymaniu. To nie jedyny powszechnie występujący kłopot. Najczęściej występujący – to przedwczesny wytrysk. Jak się oblicza, może on dotyczyć co najmniej 30 proc. mężczyzn.

Z jednej strony – patrząc na skalę występowania obu przypadłości – to problemy dość powszechne. Z drugiej – w żaden sposób świadomość tego, że nie jesteśmy z nimi sami (wystarczy odwiedzić różne serwisy i fora internetowe) – w niczym nie pomaga. Większość mężczyzn nic nie robi z taką wiedzą –  według różnych badań społecznych zaledwie ok. 240 tysięcy trafia do specjalistów i leczy dysfunkcję erekcyjną.

Zwróćmy uwagę również na to, że i w tej niewielkiej grupie pacjentów, którzy zdecydowali się na podjęcie specjalistycznego leczenia nie wszyscy uczynili to tak do końca z własnej woli. Aż połowa diagnozowanych przypadków ujawnia się „przy okazji” leczenia innych chorób.

3,5 miliona – do 240 tysięcy. Ta dysproporcja robi wrażenie. Co zatem może spowodować, że mężczyzna w końcu zbierze się na odwagę, przestanie „wertować” zasoby Internetu i uda się do specjalisty?

Zanim odpowiem na to pytanie, zwrócę uwagę na to jakie skutki może wywołać brak racjonalnego podejścia do problemów seksualnych. Większość mężczyzn do perfekcji opanowała sztukę ukrywania swoich kłopotów. Jeśli sytuacja staje się coraz bardziej stresująca, co prawda stajemy twarzą w twarz z problemem, ale zazwyczaj jest to twarz „wirtualna”.

Nawet, jeśli trafimy na stronę z naprawdę dobrymi wskazówkami, bardzo umiejętnie potrafimy je „ominąć”. Jak się Panu wydaje, w co ucieka mężczyzna przed prawdziwymi problemami, tak aby łatwo uzyskać odpowiednie alibi, które na dodatek będzie brzmiało dość wiarygodnie w dzisiejszych czasach?

Zapewne nie pomylę się, jeśli odpowiem, że tą magiczną wymówką jest praca?

Zdecydowanie! Możemy dzięki niej załatwić kilka spraw jednocześnie. Z jednej strony – każdy wie, że trudno dziś sobie pozwolić na bycie średnim w pracy, a to wymaga zaangażowania, czasu i na dłuższą metę po prostu stresuje i męczy. Z drugiej – to świetna wymówka, żeby przed sobą i przed partnerką usprawiedliwić mniejszą sprawność seksualną, a nawet unikanie kontaktów.

Co może sobie wyobrazić partnerka mężczyzny, który przez dłuższy czas unika zbliżeń? On koncentruje się, choćby podświadomie, na swoim problemie. Kobieta, w takiej sytuacji, uruchamia całe pokłady wyobraźni, w której na pierwszy plan wysuwa się jej osoba i… ewentualnie tej trzeciej, będącej rzekomym „źródłem” kłopotów.

Brak komunikacji, a wcześniej – po prostu zwykłej odwagi – powoduje nawarstwianie się problemów we wszystkich sferach życia. Taki scenariusz naprawdę nie jest odosobniony. Przeciwnie – jest coraz bardziej powszechny.

Używając terminologii piłkarskiej – jak ostateczna musi być „sytuacja podbramkowa”, żeby mężczyzna w końcu zamienił Internet na telefon i umówił się na wizytę u specjalisty?

Bywa, że jest to dość zdecydowana postawa kobiety, która dowie się o rzeczywistym źródle problemów swojego partnera. Miejmy nadzieję, że również media w większym stopniu zainteresują się tym tematem i „oswoją” go, tak jak to już się stało w wielu innych przypadkach, które kiedyś miały status swego rodzaju tabu społecznego.

Załóżmy, że perswazja odniosła sukces i mężczyzna trafił w końcu do gabinetu lekarskiego. Na co może liczyć? Czy to, co ma do zaoferowania lekarz, to jedynie terapia farmakologiczna?

W rzetelnym leczeniu przedwczesnego wytrysku należy wziąć pod uwagę wiele aspektów – w tym zależności między sferą fizyczną, seksualną, ale również psychiczną.

Nie łudźmy się, że na problemy wszystkich dotkniętych tą przypadłością mężczyzn znajdzie się jeden, niezawodny środek czy sposób. Każdy przypadek jest inny i dlatego należy go traktować indywidualnie, jeśli chcemy uzyskać rzeczywistą i trwałą poprawę. Krótko mówiąc – nie ma tu, podobnie jak w przypadku innych schorzeń i dolegliwości, żadnej drogi na skróty, która by się tak naprawdę opłacała.

Problemy dotyczące sfery seksualnej w dużym stopniu mają swój początek w psychice, dlatego są wielowymiarowe i sama farmakologia tu zazwyczaj nie pomoże. Potrzebna jest indywidualna konsultacja i ustalenie optymalnego programu psychoterapeutycznego. Często konieczny jest również aktywny udział partnerki.

Lekarz opracowuje odpowiedni zestaw ćwiczeń, w tym relaksacyjnych i kontrolujących sam odruch wytrysku. Tajemnicą sukcesu jest oczywiście wytrwałość i regularność – pacjent powinien wykonywać zalecane ćwiczenia przez określony czas i zawsze ściśle według wskazówek lekarza.

Jeśli chodzi o leczenie farmakologiczne, zazwyczaj korzysta się z leków psychotropowych o działaniu przeciwdepresyjnym i środków znieczulających żołądź. Antydepresantów nie stosuje się u mężczyzn z zaburzeniem erekcji.

Skuteczność wszystkich stosowanych obecnie metod jest bardzo duża, dlatego warto skorzystać z profesjonalnej pomocy, niezależnie od tego ile mamy lat i jakie doświadczenie seksualne. Problemy mogą być czasowe, większość ma jednak charakter trwały. Dolegliwości zdarzyć się mogą każdemu – nie zawsze np. można łączyć przedwczesną ejakulację z młodym wiekiem i brakiem doświadczenia (jak się powszechnie sądzi).

Skoro problem ten dotyczy aż 1/3 aktywnych seksualnie mężczyzn, takie wyjaśnienie byłoby obarczone dużym błędem. Realny wpływ na tego typu dysfunkcje mają czynniki psychogeniczne, m.in.: lęk przed seksem i niesprawdzeniem się, negatywne doświadczenia z przeszłości, obawa przed ciążą, a także różnego rodzaju kłopoty w relacjach partnerskich.

Zdrowiu seksualnemu (i nie jest to truizm) nie sprzyjają też przygodne kontakty seksualne, na dłużą metę także masturbacja może przyczynić się np. do wystąpienia problemów.

Nadal nie wyczerpaliśmy całego repertuaru czynników determinujących występowanie najczęstszych kłopotów ze zdrowiem intymnym. Nie da się też nie wspomnieć o typowo organicznych cechach – np. nadwrażliwości dotykowej żołędzi członka.

Przedwczesny wytrysk powodują dość często także zmiany typu hormonalnego, stany zapalne cewki moczowej i gruczołu krokowego, choroby neurologiczne, a nawet… leki o działaniu stymulującym seksualnie.

Niestety, nawet po latach udanego współżycia i bycia w satysfakcjonującym związku, mogą pojawić się problemy związane z chronicznym stresem i prowadzeniem niezdrowego trybu życia.

Z tego co Pan mówi, wynika, że zachowanie zdrowia seksualnego w XXI wieku może być prawdziwym wyzwaniem. Stres jest tym czynnikiem, którego, niestety, nie da się do końca wyeliminować…

Z drugiej strony – uświadomienie sobie problemu to już sukces. Kolejnym będzie podjęcie realnych działań, które mogą nam pomóc. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że warto. Wymaga to jednak dojrzałej postawy i zaangażowania.

*Z edukatorem seksualnym Łukaszem Świętochowskim ze http://www.sklep-intymny.pl/ rozmawiał Mateusz Jabłoński

 

Copyright © 2009-2016 meskimbyc.pl Wszelkie prawa zastrzeżone | mapa strony